Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plaża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plaża. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 maja 2025

Neon Mango Sticky Rice Buddha 3

 

***

 

Zdradzę wam sekret, na wakacjach zawsze czytajcie książki o miejscu, do którego wyjeżdżacie. Ja tak robię. Tylko nie przewodniki, bo to nuda. Najlepiej jakiś metafizyczny dramat z postmodernistyczną, lewicującą nutą albo chociaż przygodówkę o wyspie skarbów. Ja tak robię, tylko nie jestem akurat na wakacjach, a w Tajlandii. Leżymy na plaży, jest zachód słońca, pomarańczowe światło sączy się do wody, oblewa nam stopy. Na horyzoncie statki rysują wzorki. Mrużę oczy, świat się rozpuszcza. Ludzie wokół znikają, kiedy patrzę, jak twój złoty makijaż błyszczy w tym świetle zachodzącego słońca. Jesteś złotym piaskiem, chcę cię schować do kieszeni, mieć we włosach, rozcierać między palcami, uwierać w kąpielówkach.

sobota, 12 kwietnia 2025

Neon Mango Sticky Rice Buddha 1

 Neon Mango Sticky Rice Buddha 1

 

Znalazłem ją tam, ze skórą w kolorze neonów, a przecież poleciałem do Tajlandii szukać siebie. Miała na twarzy rozsypany złoty pyłek zamiast makijażu, błyszczała w środku nocy jak złoty posąg, odbijała światła miasta, mnie. Obiecała, że wszystko znajdę, ale ja już nie chciałem szukać, teraz chciałem już tylko gdzieś się z nią zgubić. Mogła być wróżką, bo zawsze dotrzymywała słowa, poprosiłem więc, żeby obiecała, że wszystko będzie dobrze. Pokręciła tylko głową. No dobra, powiedziałem, to niech już będzie ten sens świata. Była nowym człowiekiem, nie potrafiła kłamać, zamiast tego zawsze się uśmiechała. Już łapię, albo wszystko może być dobrze, albo mogę zrozumieć wszechświat. Chodź, powiedziała, wzięła mnie za rękę, pokażę ci Bangkok.

            Podobno Buddha zjadł tutaj mango i odszedł, tak na zawsze, czyli po buddyjsku przebudził się i zniknął w nirwanie, wyjaśniła mi, gdzie właśnie jesteśmy i dlaczego mam nikomu nie mówić, to tajemnica. To tajemnica, ale podobno ostatnio wrócił i ma zrobić porządek. Powinien wrócić w to samo miejsce, nie? A więc to dla mnie szansa, żebym się odnalazł. A w Bangkoku można znaleźć wszystko, chodź. Wzięła mnie za duszę i pokazała.

niedziela, 12 stycznia 2025

Koniec lata, koniec świata 3 i 4

 Koniec lata, koniec świata

 

***

    

Przed chwilą wypłynąłem za horyzont, odwróciłem się i wciąż Cię tam nie było. Były te odrapane na różowo włoskie kamieniczki, a Ciebie nie było w sukience w to Warszawskie lato. Jesteś daleko, a woda bardzo słona, zamykam oczy. Widzę Cię w tej sukience w lato – w kwiatki albo w owoce, i przypominam sobie, że latem nie nosisz bielizny. Uśmiecham się. Oblizuję wargi jak czereśnie, woda jest słona, jak Twoja skóra w lato.

            Mijałem po drodze piękne jachty z pięknymi ludźmi. Panie miały na sobie tylko ciemne okulary, panowie drogie zegarki, udawałem, że tylko podglądam, bo tak naprawdę nie mogłem oderwać wzroku. Zgrabne jak ich kształty statki, drewno brązowe jak opalenizna, żagle białe zęby gryzły wyblakłe od słońca niebo. Panowie stoją na burcie, bujają się jak kostki lodu, mają drinki w ręce, panie leżą na tym eleganckim drewnie, ręką głaszczą nie swoją łydkę. Kołyszą się i patrzą mi w oczy. Już nie udaję, że podglądam. Kiwamy sobie porozumiewawczo. Ktoś włącza muzykę, na innej łódce tańczą. I uśmiecham się, bo przypominam sobie, że nie potrafisz tańczyć, a tak bardzo lubisz. Jak w tej książce, której nie czytałaś, ale oglądałaś film. Głęboka woda ma kolor ciemnego błękitu jak z kosmosu i wtedy zawracam na plażę.

środa, 3 listopada 2021

Pink Elephant

 

Pink Elephant

  

Dzień 4.

 

Czy jedne paski pasują do innych pasków? Bo ona zawsze miała na sobie majtki w czarno-białe paski, stanik najczęściej leżał gdzieś obok przysypany piaskiem, a we włosach chustkę w paski kolorowe. Czy to tak wypada, gdy spogląda pod słońce, mruży oczy i bezwstydnie patrzy na wszystkich wokół w różnych paskach? Czy to nie miłe, gdy te paski, jedne czarno-białe, drugie kolorowe, tańczą jak fatamorgana, a ona leży wyciągnięta, wsparta na łokciu i czyta książkę, trochę się rozpływa, a trochę paruje? Tylko paski niewzruszone jak filary stworzenia. W tamto lato dużo czytała na plaży, na przykład o pięknych kobietach więzionych na greckich wyspach przez potężnych magów i dobrze wiedziała, że sama jest potężna, ma władzę nad mężczyznami, zwłaszcza gdy miesza tak na swym ciele różne paski.

            Nazywała się Marina, bo była córką Kapitana. Miała piękną przerwę miedzy zębami na pewno nie na twój język, zadarty pod niebo nos, plecy proste i głowę do góry. Blond włosy rozsypywała jak piasek, leżąc na wznak lub strzelała nimi jak radioaktywnymi promieniami słońca, siedząc nad światem. Choć wyspa nie była mała, to wszyscy ją znali, miejscowi się bali, turyści czcili jak gwiazdę, bardziej niż greckich i włoskich bogów. Bo w istocie czuła się potężna jak ten mag z tamtej grubej powieści.