Neon Mango Sticky Rice Buddha 1
Znalazłem ją tam, ze skórą w kolorze
neonów, a przecież poleciałem do Tajlandii szukać siebie. Miała na twarzy
rozsypany złoty pyłek zamiast makijażu, błyszczała w środku nocy jak złoty
posąg, odbijała światła miasta, mnie. Obiecała, że wszystko znajdę, ale ja już
nie chciałem szukać, teraz chciałem już tylko gdzieś się z nią zgubić. Mogła
być wróżką, bo zawsze dotrzymywała słowa, poprosiłem więc, żeby obiecała, że
wszystko będzie dobrze. Pokręciła tylko głową. No dobra, powiedziałem, to niech
już będzie ten sens świata. Była nowym człowiekiem, nie potrafiła kłamać,
zamiast tego zawsze się uśmiechała. Już łapię, albo wszystko może być dobrze,
albo mogę zrozumieć wszechświat. Chodź, powiedziała, wzięła mnie za rękę,
pokażę ci Bangkok.
Podobno Buddha zjadł tutaj mango i odszedł, tak na zawsze, czyli po buddyjsku przebudził się i zniknął w nirwanie, wyjaśniła mi, gdzie właśnie jesteśmy i dlaczego mam nikomu nie mówić, to tajemnica. To tajemnica, ale podobno ostatnio wrócił i ma zrobić porządek. Powinien wrócić w to samo miejsce, nie? A więc to dla mnie szansa, żebym się odnalazł. A w Bangkoku można znaleźć wszystko, chodź. Wzięła mnie za duszę i pokazała.