Niedziela, czyli
drugie śniadanie Euklidesa
Jeśli stało się już wszystko, nie stanie się nic.
Jeśli wszechświat to kosmiczny chleb składający się z nieskończonej ilości
równoległych kromek, to wszystko dzieje się zawsze. Człowiek nie potrafi
przeskoczyć z kanapki na kanapkę, ale dusza już tak.
Czasem we wszechświecie pojawia się czarna dziura i
nikt nie potrafi się jej oprzeć, gdy kogoś wciągnie, nie ma ratunku, nawet
światło nie potrafi uciec z jej wnętrza. Na granicy czarnej dziury i reszty
świata znajduje się horyzont zdarzeń. Jest małym wałeczkiem, płotem pilnującym,
by nic nie uciekło. Czasem rozszerza się jak fala, fala czasem zamienia się w
tsunami. Udowodniono, że od takich zdarzeń falować może cała materia
czasoprzestrzeni, kosmos trzęsie się wtedy jak galareta, a fale roznoszą się po
wszystkich kanapkach.
Kiedy ciasto wszechświata faluje, kromki mogą się do
siebie zbliżać, wtedy człowiek widzi, co dzieje się na sąsiedniej kanapce.
Proszę pomachać, nie robić zdjęć, nie dotykać. Można za to zapytać siebie
samego stamtąd: hej, co słychać? Warto się przyjrzeć wtedy, czy jest ci lepiej
niż tobie. Człowiek nie powinien więc martwić się swoimi wyborami. Można się też
poczuć mniej samotnym, ale trzeba pamiętać, że na ramieniu siedzi dusza, może
się wyciągnąć i przeskoczyć.
Dusza biegnie przez kosmos, chodzi po wszystkich
kromkach i wszystkim się zajmuje. Kiedy człowiek podejmuje jakąś decyzję, w
równoległym wszechświecie podejmuje decyzję odwrotną. Wszystko dzieje się
zawsze. Człowiek więc nie musi się martwić tym, czy podejmie właściwą decyzję,
bo dusza i tak zawsze wybierze wszystko. Wchodzimy do tramwaju albo dziewczyny wszystkimi
drzwiami jednocześnie i interferujemy ze sobą po drugiej stronie. Jemy i mamy
ciastko. Nie ma dobrych i złych wyborów, dobro i zło są równoległe, leżą na
sobie.
Według Euklidesa światy równoległe to smutne światy,
bo nie mogą się spotkać i przeciąć jak proste prostopadłe. Kanapki Euklidesa na
wszelki wypadek zawsze były prostopadłe.