Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesteśmy roztańczonym remiksem tego świata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesteśmy roztańczonym remiksem tego świata. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 marca 2017

Bordo 1

Bordo 1

Wszystkie postacie i przygody nie są fikcyjne i wydarzyły się na serio. No, prawie.
Dobrze, że moi znajomi z Bordeaux nie znają polskiego, bo miałbym pewnie kłopoty.
 Zmieniłem więc chociaż imiona.

Pięknie taplała się w błękicie tamtego neonu. Błękit był blady jak ona i tak samo jak ona od czasu do czasu mrugał do mnie, coś obiecując. Pół nocy próbowałem odgadnąć co. O tej porze zawsze zapadała tu szklana pogoda i spływała ludziom po twarzach niczym deszcz. Marina taplała się więc w świetle neonu i wyglądała jak mała dziewczynka kąpiąca się w kałuży. Miała nawet kalosze. Kalosze były od Givenchy’ego, a jej szorty chyba trochę za krótkie. Zawstydziłem się nieco, bo to trochę tak jakbym miał swoją własną lolitkę, Ma-ri-nę czubkiem języka schodzącą w trzech stąpnięciach po podniebieniu, by na trzy trącić o zęby.

czwartek, 17 listopada 2016

Cała moja filmografia

Cała moja filmografia

Odpowiedziała, że może pójść ze mną do kina co najwyżej na film, którego już dawno nie grają. Dopytałem, czy obiecuje. Zaśmiała się i zapewniła, że postawi mi wtedy nawet popcorn, żebym mógł sobie sięgać pomiędzy jej nogi i nerki. Oczywiście ona jest na diecie i zjadłaby tylko cztery ziarenka, bo wierzy w parzyste liczby, studiuje ekonomię i potrafi policzyć, ile kosztuje kolba kukurydzy między nogami mężczyzny. No ale przecież nie weźmiesz mnie na film, którego już dawno nie grają, znów się zaśmiała.
Wezmę cię.

piątek, 2 września 2016

Bordo 5

Bordo 5

Wszystkie postacie i przygody nie są fikcyjne i wydarzyły się na serio. No, prawie…
Dobrze, że moi znajomi z Bordeaux nie znają polskiego, bo miałbym kłopoty.

Kupujesz lodówkę, bo jesteś już duży, powiedział mi Wielki Murzyn. Nie mieścił się w drzwiach i z politowaniem patrzył na futrynę. A ja wcale nie byłem pewien, czy to groźba czy oferta. Simon zajmował się lodówkami od zawsze, wszyscy mi go polecali i zapewniali, że załatwi mi to, czego potrzebuję. Mieszkałem w Bordo od trzech dni i wciąż nie miałem lodówki. Wydawało mi się wtedy, że już bardziej dorosłym nie da się być, a lodówka na zawsze miała się stać symbolem dorosłości. 241543903 – zadzwoniłem do Simona, a ten już po chwili stał przed moimi drzwiami i rozważał wygięcie futryny jak czasoprzestrzeni.
A więc kupuję lodówkę, bo jestem już duży.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Odcinek 3

Piątek, czyli drugie śniadanie Everetta i Botticellego

Jeśli wszechświat jest kosmicznym chlebem pokrojonym na równoległe kromki, ktoś kiedyś musiał go upiec i pokroić. Bóg mógł być kobietą, bo upiekł i pokroił świat w kuchni, podzieliła go jak boże ciało. Hugh Everett III twierdził, że wszechświat jest nieskończenie wielkim drzewem, które cały czas się rozgałęzia. Za każdym razem, gdy stajemy przed jakimś wyborem, wszechświat rozgałęzia się na tyle dróg, ile jest możliwości. Zawsze wybieramy wszystko. A więc wszechświat jest drzewem poznania dobra i zła, wyrasta z Edenu, a u jego stóp stoi Adam z Ewą i głowią się, jaką decyzję podjąć.
W istocie jest to trud bezcelowy, człowiek nigdy nie podejmuje decyzji, bo wybór nie zależy od niego. Wszystko dzieje się zawsze, człowiek równocześnie wchodzi na różne gałęzie w różnych częściach wszechświata. Jedyną rzeczą, na którą ma wpływ, jest to, czy dojdzie do wyboru. Jeśli chce czegoś uniknąć, nie wolno mu sobie tego nawet wyobrazić. Jeśli coś się może zdarzyć, na pewno się wydarzy, to kosmiczne prawo Murphy’ego. Obok Adama i Ewy wije się wąż, bestia, która też się rozgałęzia i ma nieskończoną ilość głów. Wielogłowy smok kusi przy każdym rozgałęzieniu, dając pozór wyboru.
Nie wiadomo, jaki owoc rósł na drzewie poznania dobra i zła. Nie można mieć pewności, że było to jabłko, na przykład antonówka z polskich sadów. Mógł to być granat, który wybucha w ustach albo na przedmieściach miast w smutnych, dalekich krajach. A może na drzewie poznania dobra i zła rosły owoce morza. Owocem morza była również Wenus, która zrodziła się z morskiej piany. Też była soczysta i każdy chciał ją mieć i zjeść.
Wąż jest kwantowy, drga jak sueprstruna. Kłamie, kusząc Ewę. Kłamie za każdym razem, dając wybór. Nie ma wyboru, są tylko rozgałęzienia. Mieć owoc i zjeść owoc to żaden problem, bo dobro i zło są równoległe, leżą na sobie jak Adam i Ewa.