Pokazywanie postów oznaczonych etykietą legendy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą legendy. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 sierpnia 2018

Gwiezdny pył


Gwiezdny pył

Mówili mu, że ta dziewczyna nie ma serca. Wiedział o tym, ale się nie przejmował. Swoje serce miał wystarczająco duże, żeby wypełnić nim dwie klatki piersiowe. A jej klatka piersiowa była najpiękniejszą sprawą na świecie. No, prawie. Zaraz po oczach. I piegach. Sprawy życia i śmierci, nie ma się co śmiać. Miała jeszcze nogi jak dwie rakiety, które chciały go wystrzelić w kosmos. Przybyła z innej planety, był tego pewien.
               Ona była smutną dziewczyną, więc nie cieszyła się na myśl, że wróci na Wenus albo Marsa.
         On z kolei wiedział, że karma nigdy nie daje, że zawsze pożycza Nie zdziwił się więc specjalnie, kiedy jego statek kosmiczny rozbił się tuż po starcie. Obiecał jej jednak, że ją zabierze z powrotem w gwiazdy. Nie takie rzeczy chłopcy obiecywali dziewczętom.

piątek, 21 lipca 2017

Burger Everetta

Burger Everetta

“I never said half the crap people said I did.”
Albert Einstein

Podrzędny bar w amerykańskim stylu, wokół kręcą się niespecjalnie ładne kelnerki, odsłaniają dużo, ale też nie warto patrzeć, bo to nienajlepsza z możliwych rzeczywistości. Ociągają się, mylą zamówienia i brzydko żują gumy. No i kręcą nosem, bo ich klient pali niemożliwie. Jednego za drugim, papieros za papierosem, dymi już prawie uszami i oknami, a jeszcze przed chwilą wydawało się, że to miejsce nie może być już bardziej brudne. Jednak podobno to szycha, szef kazał dogadzać, muszą więc co chwilę latać, dolewać dżin z tonikiem i podawać burgery, jednego za drugim. Co za obleśny typ, kelnerki szeptają między sobą, zakładając się, po którym pęknie, brzuch się nadyma, broda ocieka keczupem, brzuch nie przestaje rosnąć, okulary parują od dymu, ale gość nie zamienia się w bombę jądrową. Gość niczym się nie przejmuje, jest naukowcem, więc głównie fantazjuje i myśli Bóg-wie-o-czym. Na przykład: o miejscu, w którym góra burgerów i trzy paczki fajek na dzień to szczyt zdrowego trybu życia.

niedziela, 16 października 2016

Mars i Sawa

Mars i Sawa

„Miło cię widzieć.”
Neon na Moście Gdańskim w Warszawie

Chciała być tylko mądra, piękna i bogata. I serio się starała. Kiedy Sawa przyjechała do tego miasta, wydawało jej się, że Pałac Kultury to rakieta, która zabierze ją w kosmos. Myślała, że dotknie gwiazd, będzie błyszczeć jak Słońce, zasiedli z kimś Marsa. A więc kilka lat temu wysiadła z pociągu w tym obcym i szarym mieście, Pałac Kultury świecił się jak w Ameryce na kolorowym kosmodromie, weszła do środka i pojechała na samą górę. Wystrzeliła. No i Houston mamy problem, bo na samej górze wciąż była za mała. Nabrała za to trochę gwiazd do wiaderka z wodą, zaniosła do swojej małej kawalerki i rozlała na suficie. Serio się starała, ale cały czas była tylko inteligentna, miła i ambitna.