Królicze serce
Tosiek nie rozumiał. Nie wiedział, dlaczego wszyscy posmutnieli, dlaczego
babcia ubiera się na czarno, dlaczego nawet pogoda zbuntowała się, rysując
swoimi łzami szlaczki na oknach. Świat na zewnątrz zdawał się wsiąkać
nieskończone ilości wody, a spadające z nieba słone krople wystukiwały
hipnotyzujący rytm w cichym domu.
Nikt nie chciał się bawić z Tośkiem, jedynie biały królik Zguba towarzyszył
mu z tym samym entuzjazmem, co zawsze. Wypełniał milczenie dorosłych, którzy się
chowali gdzieś po kątach i zza firanek obserwowali szare drzewa za oknem.